Nie potrwa to teraz długo, zanim wszystkie przepowiedziane proroctwa zostaną odsłonięte przed niewierzącym światem. Nawet tym nieczystym duszom, które unikają Mnie, swojego Boskiego Zbawiciela, i Mojego Ojca Przedwiecznego, nie uda się tego nie zauważyć. Będą się zastanawiać, dlaczego się to dzieje i w końcu po raz pierwszy zdadzą sobie ostatecznie sprawę z tego, że nie kontrolują swojego własnego losu. Mimo wszystkich swoich błędnych przekonań i uznanego przez siebie prawa do osobistej korzyści, szybko uświadomią sobie prawdę.
Już wkrótce przyjdzie człowiek, którzy będzie twierdził, że jest Mną. Ale oczywiście nie może tak być, ponieważ Ja nie przyjdę jak tylko na samym końcu. Będzie on jednak okazywał wszystkie te cechy, które zwiodą biedne dusze do wiary, że to jestem Ja. Będzie dokonywał cudów, wielkich działań dla pokoju, humanitarnych czynów i przedsięwzięć przy powszechnej sympatii. Będzie ubóstwiany, a jego moce będą pochodzić od szatana, króla ciemności. Będzie tak przekonywający, że gdy zaprezentuje znaki właściwe wielkim świętym, wielu Moich wyświęconych sług upadnie w pokorze do jego stóp. Moje Słowo, dane tobie, prawdziwy proroku końca czasów, zostanie odrzucone i odtrącone jako herezja.
Daję ci teraz, Moja córko, wiele ostrzeżeń, aby tak wiele Moich dzieci mogło otrzymać prawdę, zanim to nastąpi. Nie dajcie się oszukać tym, którzy w waszych oczach wywyższają się na świętych. Nigdy nie bądźcie zdezorientowani poprzez humanitarne czyny, jakby zawsze pochodziły one ode Mnie. Zły jest kłamcą. Jest przebiegły i czasami zaprezentuje się na zewnątrz jako kochający i czyniący dobro. Obserwujcie te organizacje, na których czele stoją bardzo bogate osoby, chlubiące się swoimi wysiłkami dla ratowania ludzkości. Wiele z nich pracuje w tajemnicy, aby potępić Moje Słowo. Ten rodzaj oszustwa zostanie wykorzystany przez antychrysta, aby zwerbować wyznawców mających dobre chęci, ale łatwowiernych. Kiedy was zwiedzie, znajdziecie się w pułapce. Wtedy omamią was, byście przyjęli znamię bestii, którego za wszelką cenę musicie uniknąć, albo staniecie się straceni dla Mnie na zawsze.
Przez cały czas miejcie się na baczności. Wasze zadanie jest proste. Pamiętajcie, jest tylko jeden Bóg, trzy Osoby w Trójcy Świętej – Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty. Cokolwiek innego, co będzie wam inaczej przedstawiane, nie istnieje.
Wasz umiłowany Zbawiciel
Jezus Chrystus
List cytowany powyżej pochodzi z prywatnego kręgu religijnego znanego jako „Maria Divine Mercy” czyli „Maria od Bożego Miłosierdzia” i pojawił się po polsku między innymi na stronie „Jezus do Ludzkości”. To orędzie zostało ponoć opublikowane 8 lutego 2012 roku o 20:45 i przedstawia słowa przekazane rzekomo przez samego Jezusa komuś o pseudonimie Maria od Bożego Miłosierdzia. Odnajdujemy tu klasyczny przykład współczesnej apokaliptyki katolickiej: anonimowa/prywatna wizjonerka, „orędzie” od Jezusa i Maryi, bliskie Powtórne Przyjście, Antychryst, Fałszywy Prorok, znamię Bestii, ostrzeżenie przed humanitaryzmem jako możliwym narzędziem szatana, podejrzliwość wobec bogatych organizacji „ratujących ludzkość”. Archidiecezja dublińska wydała w 2014 roku oświadczenie, że rzekome wizje i przesłania „Maria Divine Mercy” nie mają aprobaty kościelnej, a wiele tekstów jest sprzecznych z teologią katolicką. Zalecono, by nie promować ich ani nie używać w katolickich stowarzyszeniach.
Dziennikarz the MoS odwiedził więc ponad dziesięć kiosków, stacji benzynowych i sklepów w okolicach Clare Hall, Pirtmarnock i Malahide. We wszystkich potwierdzono, że pewna kobieta zakupiła wszystkie dostępne egzemplarze gazety wczesnym rankiem w niedzielę. Obsługa w wielu z tych punktów zidentyfikowała panią Carberry – mieszkankę Malahide – jako kobietę, która dokonała zakupu. Ogólnie w północnej części hrabstwa Dublin wykupiła ona kilkaset egzemplarzy gazety, od ośmiu kopii w małym wiejskim sklepiku do ponad 130 egz. w większych sklepach. W jednym z nich prosiła bezskutecznie o upust.
„Zdecydowanie poznałbym ją, gdybym ją zobaczył ponownie. Kupiła 50 egzemplarzy” – powiedział jeden ze sprzedających. „Mówiła, że chodzi o internetowego trolla. Brzmiało to tak, jakby to była bardzo poważna sprawa. Była zdecydowana kupić wszystkie gazety.”
Inni sprzedający opowiadali o przeróżnych powodach podanych przez panią Carberry: że chciała skorzystać z promocji w gazecie oraz że była związana z działalnością charytatywną, o jakiej pisała gazeta. „Powiedziała, że w gazecie było coś o bardzo trudnej sytuacji i powiedziała, że jechała z Tesco w Clare Hall do Portmarnock” – opowiadał jeden z pracowników sklepu.
„Wynieśliśmy jej gazety do samochodu, cały bagażnik był już zajęty, a na tylnym siedzeniu stos aż po dach.” „Jestem na 100% pewien, że to była ona. Płaciła kartą kredytową.”
Inny kasjer powiedział: „Zakupiła około 25 egz. Weszła i powiedziała, że kupiła wszystkie gazety od Clare Hall aż do Malahide w każdym sklepie, a później miała jechać do Swords.” Jeden z mniejszych sklepów, usłyszawszy o dziwnych zakupach wcześniej schował wszystkie egzemplarze pod ladą dla stałych klientów. „Pewien człowiek przychodzi tutaj i zawsze kupuje the Mail, ale u nas gazety skończyły się, więc poszedł do innych sklepów, ale wrócił do nas, aby nam powiedzieć, że wszystkie egzemplarze były wysprzedane” – powiedział jeden z właścicieli sklepów.
Aby zapewnić stałym czytelnikom dostęp do gazety, the MoS wysłało dodatkowe egzemplarze do kioskarzy w poniedziałek, aby mogli je udostępnić chętnym następnego dnia. I choć mieszkańcy w północnej części Dublina mogli mieć problem z przeczytaniem tekstu o MBM, to wydanie z artykułem o niej doczekało się emisji radiowej na cały kraj przez trzy następne dni w programie Joe Duffy’s Liveline.
Do programu the RTÉ Radio 1 zadzwoniło kilku zwolenników MBM oraz jeden rozczarowany i już były zwolennik, podczas gdy Duffy parokrotnie próbował ustalić tożsamość kobiety z Dublinu chowającej się za nazwą MBM. Pomimo ponawianych zaproszeń skierowanych do Marii Bożego Miłosierdzia, program nie doczekał się jej udziału. Nazwisko Mary Carberry padło raz – ale tylko w związku z kontrowersyjnym wizjonerem Joe Colemanem, i tylko pod jej panieńskim nazwiskiem – Mary McGovern. Jeden z rozczarowanych byłych zwolenników, który dodzwonił się do programu, powiedział, że stracił wiarę w MBM, gdy jej przepowiednie o Drugim Przyjściu Chrystusa – początkowo zapowiedzianym na 2011 – nie spełniły się.
„Napisałem do niej emaila” – powiedział. „Odpisała, że Nasz Pan nie wymienił żadnej konkretnej daty… Straciłem wszelkie złudzenia.”
Kilku innych słuchaczy wspomniało o swojej pasji i wierze w MBM. „Kocham te orędzia od Jezusa” – powiedział jeden ze zwolenników, który czuł się jednak zakłopotany ostrzeżeniami od władz kościelnych takich jak Arcybiskup Diarmuid Martin. Pani Carberry i jej córka Sara nie odpowiedziały na listy osobiście dostarczone im zarówno na domowe, jak i firmowe adresy ani w tym, ani w poprzednim tygodniu. Ale przy spotkaniu osobistym z dziennikarzem the MoS, pani Carberry powiedziała krótko, że niesprawiedliwie stała się obiektem ataków ze strony blogerów. „Przepraszam, ale nie będę się angażowała z trollami internetowymi, którzy próbują zrujnować moje życie z powodu pracy, jaką wykonałam dla kogoś. To wszystko co mam do powiedzenia” – stwierdziła.
Bardzo mi imponuje, że pod tym listem podpisał się sam Jezus Chrystus. Wreszcie mamy jego słowa czarno na białym i można ocenić literacki talent samego Boga. Cóż powiedzieć, nie jest to ktoś dowcipny ani jakoś szczególnie wesoły. Natomiast niewątpliwie jest osobą bezradną wobec spisków, które zawiązują się na świecie i wszystko, co może zrobić, to ostrzegać o nich w internetowych łańcuszkach. Chyba zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że chrześcijański Bóg nie może wiele od kiedy “narodził się jako Syn z Dziewicy”. Jego Boskie moce sprowadzają się do popłakiwania oleistymi łzami i zabarwienia na czerwono opłatka w jednym czy drugim prowincjonalnym kościele. Podobnie z Jego matką, która nigdy nie umarła i teraz, niczym potępiona dusza, błąka się po szybach okien, ukazuje na pniach drzew i błyska do ludzi z cynowych dachów. Wszystko niestety w niezwykle minorowych nastrojach, raczej płaczliwie i bez przekonania. Jeszcze tylko Bóg Ojciec zachował trochę niszczycielskiej werwy i spuszcza czasami jakiś pożar jak ten w australijskim buszu. Ale wszystko to wygląda mizernie w porównaniu z samym człowiekiem, który skonstruował w między czasie Matkę Wszystkich Bomb, pociski z białym fosforem, głowice z gazami bojowymi i grzmoci nimi dookoła jak uciekinier ze szpitala dla obłąkanych (z całym szacunkiem dla wariatów).