11 najpopularniejszych idiotyzmów katolicyzmu

Katolicyzm to niekończąca się lista absurdów i idiotyzmów, które bolą w mózg, jeśli ktoś się nad nimi choć przez chwilę zastanowi. A jednak te jawne brednie są ciągle przekazywane z ust do ust, jako jakieś „mądrości”. Spójrzmy na 11 najgłupszych:

1. Jaruzelski się nawrócił

Nie, nie nawrócił się – to tylko miejska legenda stworzona przez księży. Co innego twierdzi choćby Joanna Senyszyn, która widziała się z generałem na moment przed śmiercią. Ale nawet gdyby tak było, jest to tylko kolejny powód, by nie mieć z tą religią nic wspólnego. Nie ma co być w takim towarzystwie. Byłych dyktatorów, którzy się nawracają ze strachu. 

2. Ateizm to też jest wiara

Nie, nie jest. Ateizm to odrzucenie wiary w Boga, jako niepopartej racjonalnymi argumentami. I tyle, nic więcej. Ateizm nie tworzy żadnej spójnej i wspólnej dla wszystkich ideologii, nie proponuje własnych rytuałów i nie ma żadnej własnej dogmatyki. Ateistą może być każdy, o dowolnych poglądach, lewak i prawak, gej i homofob po równo. Jeśli ateizm miałby być religią, pojęcie religii traci sens. 

365 Lekcji Religii dla całej rodziny, która chce się wyzwolić

(1 opinia klienta)
59,00 149,00 

Odkryj fakty, które są przemilczane w polskim Kościele. Wszystkie argumenty przeciwko religii katolickiej zebrane w jednej książce.

3. Znałem ateistę, który pluł na księży, a potem wołał księdza na łożu śmierci

Nie, nie znałeś. Tak tylko pieprzysz. To jest nowa wersja zużytego frazesu, że każdy homofob zna „porządnego” geja, który nie chodzi na marsze równości i nie popiera ideologii LGBT. Ale nawet jeśli znałeś kogoś takiego, to zastanów się, jaki obraz twojej religii się z tego wyłania: jakiś stary, chory, napompowany lekami człowiek, przerażony umieraniem, zaczyna coś bełkotać o Jezusie i chce księdza, bo całe życie żył wśród katoli i tłukli mu to do głowy jak był dzieckiem. Jak to świadczy o twojej religii? Czy nie jest to religia dla osób kompletnie otumanionych, którzy stracili wszelką nadzieję i są bezradni? Czy nie jest to religia przemocy i indoktrynacji tak przemożnej, że powraca w najkoszmarniejszych momentach?

4. Ateistą jest się tak długo, aż samolot zacznie spadać

Ten kolejny idiotyzm katolicyzmu jest nawiązaniem do strachu przed śmiercią, który jest stałym i ostatecznym argumentem na rzecz religii. Religia katolicka ma być prawdziwa, bo ludzie wydygani w obliczu śmierci nagle zaczynają wierzyć i się modlić. Nie, to nie jest argument na rzecz religii, tak samo, jak nie jest to argument na rzecz paniki. Nagłe nawrócenie w obliczu śmierci pokazuje tylko, jak silny jest instynkt przetrwania. 

5. Nawróć się, bo po śmierci będzie za późno

No właśnie, czemu po śmierci miałoby być za późno? W sumie ciekawe pytanie: niby czeka na nas cała wieczność, ale człowiek, który po śmierci zobaczy srogiego Jezusa na chmurze nie może uznać faktów i stwierdzić, że wierzy. O nie! Trzeba to wziąć na wiarę, kupić kota w worku, bo tak z jakiegoś powodu jest najszlachetniej. Wiadomo z jakiego powodu! Po śmierci Kościół nie ma już z ciebie żadnego pożytku. Nie da się z ciebie ściągnąć ani grosza. Ale jeśli nawrócisz się przed śmiercią, szczególnie ze strachu, to może i cały majątek oddasz na Kościół. Tak to jest wymyślone.

6. Lepiej wierzyć, niż nie wierzyć, bo wierzący po śmierci będą wygrani

To jest taki stary zapierdziały przesąd, który został stworzony przez niby-filozofa Pascala i zwie się „zakładem Pascala”. Został skompromitowany milion razy, ale na polskim fejsie co chwilę można go spotkać. Każdy może sobie w sieci przeczytać krytykę tego zakładu, ale ja powiem tak: zastanów się, jaki obraz twojego Boga wyłania się z tego idiotyzmu. To znaczy co? że twój Bóg wyżej sobie ceni ludzi, którzy na wszelki wypadek, kunktatorsko wierzą w Boga, niż rozsądnych i świadomych sceptyków? Czy twój Bóg jest aż tak głupi, że da się na to nabrać? Niebo to miejsce dla takich małych lizusów i kombinatorów? I zastanów się w ogóle, dlaczego Bogu miałoby zależeć, żeby ktoś w niego wierzył? Skąd się ta bzdura wzięła? Bóg, który jest wszystkim, wszystko wie, wszystko może miałby się obrazić, że ty w niego nie wierzyłeś!? Co to jest za piramidalna bzdura!? To tak, jakbyś miał się obrazić na mrówki, że nie wierzą w twoje istnienie. A jeśli spośród tych mrówek miałbyś brać jakieś do swojego „raju”, to wziąłbyś takie, które uczciwie przeżyły życie, choć miały cię gdzieś, czy takie, które klepały do ciebie paciorki?

Imperium Bujdy – O kłamczuszku w czarnej sutannie i mądrych dzieciach

69,00 

“O Kłamczuszku w czarnej sutannie…” to pierwsza w Polsce książka skierowana do dzieci w wieku 8-14 lat, demaskująca bujdy religijne. Książeczka ta, napisana wesołym i przyjaznym językiem, może stanowić narzędzie obrony przed presją społeczną zmuszającą dzieci do “wiary”, a jednocześnie zachęca do racjonalnej edukacji. Jest to książka do wspólnego czytania. Mamy nadzieję, że śmiać się…

7. Jeżeli jesteś ateistą, to wytłumacz, jak świat powstał

A niby dlaczego? Ateizm to nie jest wiedza z fizyki i kosmogonii, ateistką może być pani sklepowa. Dlaczego więc miałbym to umieć wytłumaczyć? Ja nie wiem. I to jest uczciwa odpowiedź. Taka odpowiedź pozwala się nad tym zastanowić, pójść na fizykę i włączyć w ogólnoświatowy wysiłek zmierzający do wyjaśnienia tej zagadki. Taka odpowiedź jest motywująca, intrygująca. Tymczasem odpowiedź: „Wielki Barbapapa to wszystko stworzył” jest nie tylko nieprawdziwa (gdyż nie ma na to żadnego dowodu), ale nieuczciwa i demotywująca. Skoro stworzył, to co tu badać? 

8. Jezus umarł za twoje grzechy

Może za twoje, bo nie za moje. Ja po prostu nie dałem się złapać na ten emocjonalny szantaż. Powiem ci dlaczego: otóż po pierwsze dlatego, że każda śmierć jest zła i niczego nie załatwia. Nie rozumiem, w jaki sposób czyjaś śmierć miałaby załatwić sprawę moich grzechów. Po drugie, nie miałem żadnego wpływu na śmierć Jezusa, nie prosiłem Go o żadną ofiarę, nie ponoszę za Jego działania żadnej odpowiedzialności. Mało tego! Gdyby dziś jakiś Jezus chciał za mnie umrzeć, zrobiłbym wszystko, aby go powstrzymać! Protestowałbym, tłumaczył, wezwałbym policję, by typa ubezwłasnowolnić. A gdyby mu się to jednak udało, nie odczuwałbym żadnej wdzięczności wobec takiej osoby, a wyłącznie smutek z powodu jej idiotycznego i niepotrzebnego czynu. Ty także, katoliku, możesz odrzucić to myślenie. Zostałeś wplątany w emocjonalny szantaż i wmówiono ci winę, której nie ponosisz, by dziś żądać od Ciebie wdzięczności. Nie musisz i nie powinieneś nosić na sumieniu śmierci, z którą nie miałeś nic wspólnego i o którą nie prosiłeś. Niech się Bóg tłumaczy, skoro wysłał syna na śmierć. 

9. Będę się modlić za ciebie

Nie, nie będziesz. Zapomnisz. Mówisz tak tylko po to, by uzyskać chwilową moralną przewagę w rozmowie, co jest dość podle. Poza tym to zawołanie cię kompromituje: oznacza bowiem, że nie masz żadnych racjonalnych argumentów, a twoim jedynym ratunkiem jest pogardliwe uznanie własnej wyższości – to ty będziesz się modlić. Z mojego punktu widzenia jednak wygląda to tak, że swój brak argumentów chcesz rozwiązać klepiąc formułki do pustej ściany. 

10. Europa została zbudowana na chrześcijańskich wartościach

Można się z tym zgodzić, jeśli za te wartości uznamy: (1) dyktaturę ideologiczną Kościoła, (2) krwawe zwalczanie inaczej myślących (herezja), (3) antysemityzm i pogromy na Żydach, (4) feudalizm i korzystanie z niewolnictwa, (5) systemową dyskryminację kobiet, (6) plemienny szowinizm, (7) sprzeciw wobec rozumu i nauki, (8) dydaktykę grzechu i poczucia winy, (9) represje seksualne połączone z całkowitą seksualną deprawacją kleru, (10) dewastację przyrody i kolonizację świata.   

11. Gdybyś napisał o islamie, to by ci łeb ścięli

Nie ścięliby. Na świecie trwa krytyka islamu i jakoś nikomu łbów nie ścinają. Był przypadek słynnego wyroku na pisarza Salmana Rushdie, ale jakoś Rushdie żyje. W Europie wydaje się dziesiątki książek krytycznie odnoszących się do islamu, a debata w obrębie samych muzułmanów trwa. Niemniej straszenie islamem to stały tekst w repertuarze katolików, którzy bronią religii… a w gruncie rzeczy powielają po prostu antymuzułmańskie stereotypy. Ale nawet gdybyśmy uznali, że ekstremiści muzułmańscy są zagrożeniem dla wolności słowa, to czy to jest argument za religią, czy przeciw? Czy chcielibyśmy, żeby w Polsce zapanował zamordyzm religijny na wzór Arabii Saudyjskiej, czy też chcemy religijnej wolności? W jaki sposób straszenie fundamentalizmem religijnym ma być argumentem za większą obecnością religii w Polsce? Pamiętajmy: katolicy dziś nie mordują przeciwników politycznych tylko dlatego, że dyktatura katolicka została obalona i mamy rządy prawa. Jeszcze 300 lat temu jakakolwiek krytyka katolicyzmu mogła się skończyć ścięciem łba, jak w przypadku Łyszczyńskiego.

Książkę Rafała Betlejewskiego “365 lekcji religii dla całej rodziny, która chce się wyzwolić“, w której odkryjesz jeszcze więcej idiotyzmów katolicyzmu możesz zamówić w naszej księgarni.

14 replies on “11 najpopularniejszych idiotyzmów katolicyzmu”

  • Calkowicie podzielam pana poglady na temat religii i ateizmu.Mam tak juz od bardzo , baaaardzo dawna.Nie probuje nikogo ,, nawracać” na ateizm.Raczej pokazuje tez glupote religii.

  • Muszę przyznać że bardzo ciekawy artykuł który na prawdę daje do myślenia jak również zgadzam się z tym co jest w nim na pisane.A zwłaszcza jedno szczególnie przykuło moją uwagę że Jezus umarł za nasze grzechy zgadzam się z tym że to bzdura całe życie słyszałam że Jezus umarł za twoje grzechy bądź grzeczna i człowiek żył w głupim strachu

  • Podzielając Pańskie zdania, polecam wszystkim film” LUCY” ze Scarlett Johansson i Morganem Freemanem, który , podany w formie filmu akcji czy senacji, świetnie koresponduje z tematem życia po śmierci i postrzegania świata. Jeśli się nad tym filmem zastanowić, to jest on odpowiedzią na wszelkie pytania, dyskusje i teorie dotyczące raju, nieba, śmierci, reinkarnacji, boga czy czasoprzestrzeni, przy czym religia, o której film w ogóle nie mówi, jest do objaśniania świata zupełnie niepotrzebna.

  • tak nędznej, nie podpartej konkretami ( tylko subiektywnymi spostrzeżeniami autora) i i do tego stronniczej argumentacji dawno.nie czytałem.

    Merytoryka jak po zawodówce…

  • Ateizm ma mnóstwo dogmatów, zwłaszcza w nauce powiązanej z materializmem. Gods of Gaps w materialiźmie ZAWSZE (a to dogmat) skupia się na materialistycznym rozwiązaniu i ekstrapolacji, tak jak to się np. dzieje w dziedzinie abiogenezy. Najważniejszym jednak pytaniem oprócz abiogenezy, antropii w kosmologi jest proste materialistyczne pytanie jak z niczego (bez masy, energii, kwantów itp) powstala materia skoro po pierwsze mamy poczatek, po drugie nieskonczonosc jest niefizyczna w materialnym swiecie. Jesli sa dogmaty, to ateizm jest jak religia tylko bez rytuałów, filozoficznie nie różnie się wcale, mówiąc krótko to wiara w naturalizm i przypadek – to bardzo silna wiara, bo mówimy o masakrycznie niskim prawdopodobienstwie zaistnienia życia na naszej małej planecie.
    Reszta punktow o grzechach itp. to filozficzne bajdurzenie. Mozna uprawiac ale nic z tego nie wynika.
    Chrzescijanstwo oparte jest na dowodach (materiale dowodowym – z ang. evidence niz proof). A dowody podlegaja ocenie i ateizm w stosunku do wiary chrzescijanskiej polega wlasnie na niewierze w ów materiał dowodowy.
    Uszanowania
    Prosze wybaczyc literówki i brak ogónków 🙂

    • Filozofia już nieraz pokazała, że jest bezużyteczna, zwłaszcza jeśli próbuje się ją uprawiać w naiwny sposób. Katolicy (i nie tylko oni) uczepili się zasady przyczynowości, którą uważają za kamień węgielny swojej wizji świata, i która ich zdaniem implikuje konieczność istnienia bytu poza znanym Wszechświatem, który by ten Wszechświat zaprojektował i stworzył.

      Tymczasem ci wszyscy z bożej łaski domorośli „filozofowie” zdają się zupełnie ignorować osiągnięcia fizyki, liczące sobie już mniej więcej wiek, a których ojcem był nie kto inny, jak sam wielki Einstein. Otóż fizyka, zarówno empiryczna (doświadczalna), jak i teoretyczna, pokazała w sposób niezbity, że nie istnieje coś takiego jak czas będący niezależnym bytem. Jest zupełnie inaczej. Czas to po prostu jeden z wymiarów czasoprzestrzeni, która jest osnową naszej fizycznej rzeczywistości. Mówiąc bardziej zrozumiale: czas jest CZĘŚCIĄ Wszechświata.

      Początkiem Wszechświata był słynny Wielki Wybuch, który zdaniem religiotyzujących filozofów musiał być spowodowany działaniem istoty transcendentnej, czyli mówiąc po ludzku Boga. Ów Bóg najpierw postanowił, że stworzy Wszechświat, a potem zaczął go stwarzać, czyli spowodował ów Wielki Wybuch. I niestety, ale to rozumowanie opiera się na dogmatach, które nie tylko są niesprawdzalne, ale które są sprzeczne z nauką.

      Skoro bowiem czas jest częścią Wszechświata, to znaczy, że nie było żadnego PRZED Wielkim Wybuchem! Czas istnieje tylko tu, „wewnątrz” Wszechświata. Nie ma go na zewnątrz. Wielki Wybuch nie podlega zatem zasadzie przyczynowości. Nie wiemy, dlaczego nastąpił, ale twierdzenie, że musiał mieć jakąś przyczynę jest po prostu sprzeczne z nauką.

  • Argumenty raczej kiepskie, omawiające cały temat przez pryzmat pojedynczych przypadków z wieloma uogólnieniami niedopowiedzeniami. Jestem tu pierwszy raz i sczerze mówiąc spodziewałem się po Panu czegoś lepszego. Pozwolę odnieśc się do kilku.

    1. “Joanna Senyszyn, która widziała się z generałem na moment przed śmiercią”

    “Moment” to chyba za dużo powiedziane, spotkali się tydzień przed śmiercią Jaruzelskiego. Przez ten czas wiele mogło się wydarzyć. Poza tym nadal mamy tu słowo przeciwko słowu, nie twardy dowód.

    ” Ale nawet gdyby tak było…”

    “Miał absolutnie trzeźwy ateistyczny umysł” ~ Joanna Senyszyn

    Czy to znaczy, że nie warto mieć nic wspólnego z ateizmem? Wydaje mi się, że nie. Tak samo wydaje mi się głupim ocenianie jakichkolwiek poglądów przez pryzmat jednostek, które rzekomo je wyznają.

    3. “Nie, nie znałeś. Tak tylko pieprzysz.”
    Naprawdę? To jest racjonalna odpowiedź? Każda śmierć jest inna, a Pan całe zagadnienie sprowadza do jednego przykładu. Ale zostańmy już przy nim. Czy osobę która na łożu śmierci przyznaje się do błędów i prosi o wybaczenie należy uznać za “otumanioną”, a to co mówi za nieszczere i wynikające z tego, że całe życie jej tłukli, że należy przepraszać za zło które się wyrządza? Nie wydaje mi się.

    9. “Nie, nie będziesz. Zapomnisz.”
    Kolejna “racjonalna” odpowiedź. Skąd Pan wie, że zapomnę? Może nie. A mówić tak mogę z wielu powodów, Pan podaje tylko jeden i sprowadza cały temat do niego.

    10. Wszystkie te zarzuty można przypisać własciwie każdej ideologii. To, że dopuszczali się tego chrześcijanie, nie znaczy że było to zgodne z chrześcijaństwem. Tak samo zbrodnie innych ideoligii, również tych, w które wpisany jest ateizm i których dokonywali gorliwi ateiści nie oznaczają, że ateizm jest czymś złym

  • Jezus umarł za moje grzechy… Już pomijając zastrzeżenie słusznie poruszone w tym artykule, od lat zastanawiało mnie, jaki jest związek między śmiercią Jezusa a moimi grzechami.

    Po pierwsze: Adam (prawdziwy czy rzekomy, nieistotne) skradł Bogu owoc, jak to niektórzy mówią złośliwie, jakieś nadgniłe jabłko, świętą psiarę (odsyłam do filmu „Seksmisja”), i za to ten tak się wku…, że wyżywa się teraz przez tysiące lat na wszystkich ludziach. Co ja mam wspólnego z tym, co zrobił ów Adam? I w ogóle jak się ma do elementarnego poczucia sprawiedliwości biblijna zasada odgrywania się do trzeciego, czwartego, dziesiątego pokolenia za to, co zrobił jakiś tam przodek? Dlaczego ja miałbym ponosić odpowiedzialność za czyny gościa, którego nawet nie znałem?

    Po drugie, załóżmy, że idę sobie ulicą, i tak z głupia zrywam jabłko rosnące na drzewie obok, na czyjejś posesji. Ten niesamowicie haniebny czyn zostaje zarejestrowany przez monitoring, dlatego po pewnym czasie przychodzą po mnie smutni panowie w czapeczkach i zaciągają przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. Staję przed obliczem sędziego, który mówi mi tak: ja oto jestem sędzią miłosiernym, dlatego żeby odpuścić ci twoją straszną winę (polegającą na kradzieży jabłka) wydaję na śmierć swojego syna. I gdy już mój syn zginie w mękach, twój grzech (kradzieży jabłka) zostanie wymazany, a ty odzyskasz wolność.

    Przecież taka opowieść to świetna kanwa dla powieści ultraabsurdalnej. Każdy chyba normalnie myślący człowiek przyzna, że brak logiki ma tu wymiar tak epicki, że może co najwyżej spowodować salwy śmiechu u czytelnika.

    To w takim razie… dlaczego w podobny absurd wierzą miliony ludzi na całym świecie? Przecież oni też uważają, że okrutne zamęczenie i zamordowanie Bożego syna spowodowało, że jego miłosierny Ojciec nagle wybaczył im zbrodnię, której dopuścił się ich domniemany przodek Adam, i za którą oni ponoszą odpowiedzialność.

    Brawo katolicy, brawo chrześcijanie!

    A gdy się tym ludziom zwróci na to uwagę, odpowiadają, że nie będą rozmawiać z kimś, kto nie rozumie sensu ofiary Chrystusa i kto atakuje Kościół (tak!). Ależ ja bardzo chętnie dowiem się, jaki był ten sens, a zwłaszcza czym ta historia różni się od tej ultraabsurdalnej nakreślonej wyżej przeze mnie. I niech mi ktoś wytłumaczy, gdzie tu w ogóle mowa o jakimkolwiek ataku?

    No chyba że za atak należy uznać sytuację, gdy ktoś pokazuje adwersarzowi, że rozumowanie tego ostatniego jest wyzute z najbardziej nawet elementarnych zasad logiki i racjonalizmu.

  • Żałosne argumenty. Sądziłam że masz z…13 lat? Do wiary nie mam ale ty plujesz na nią jakbyś przechodził przez okres dojrzewania. Tak jest modnie gdy ma się 12-16 lat.. czas dorosnąć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *